Gorąco,
namiętnie, ostro i fascynująco?
Tak panie i panowie definiują związek Draco
Malfoya i Hermiony Granger. Między tą dwójką gołym okiem widać chemię. Nie
można się powstrzymać od ciągłego patrzenia w ich kierunku. To takie
fascynujące, że chciałoby się patrzeć na nich cały czas.
„Nigdy nie spotkałem tak zakochanej w sobie pary.
Kiedy są razem, nikt inny się nie liczy”. To jedna z wypowiedzi, którą
usłyszeliśmy ostatniej nocy. Karmili się nawzajem, rozśmieszali się i szeptali
sobie czułe słówka do ucha.
Jeśli to was nie przekonuje, na pewno przyczynił
się do tego ich zmysłowy taniec. Ogień bijący od tej pary czuć było nawet kilka
stolików dalej…
Czy wy też słyszycie gong weselnych dzwonów w
najbliższe przyszłości?
Sześć dni później
– Ugh Malfoy
naprawdę, Quidditch?
– Tak. I
oczywiście najlepsze miejsca.
Hermiona nie
mogła się powstrzymać i przewróciła oczami, kiedy szła za nim do odpowiedniego
sektora.
– Następnym
razem ja wybieram.
– Jeżeli nie
będziemy spędzać dwóch godzin w księgarni, to się zgadzam.
– Nie byliśmy
tam dwie godziny! – zaprotestowała.
Draco
prychnął. – Niestety masz rację. Byliśmy tam trzy godziny.
Znów
przewróciła oczami. – Czy to przypadkiem nie jest twoja zemsta za tamte czasy?
– Kogo moja? –
Spojrzał na nią niewinnie.
Szczęka
Hermiony opadła. – Ty, ty podły Ślizgonie! – Walnęła go w ramię.
Blondyn
roześmiał się.
– Jestem
Malfoyem, Granger. Oczywiście uwielbiam Quidditcha, ale największą radość
sprawia mi denerwowanie ciebie. Po prostu nie mogę się oprzeć.
– Uważaj, bo
znowu cię uderzę.
– Jestem nieco
wyższy od ciebie, Hermiono Granger. Powodzenia.
– Kto
powiedział, że użyję rąk? – zapytała Hermiona, przechylając się w bok, aby pokazać
mu tłuczek lecący tuż za nią.
Draco jęknął z
przerażenia. – Wiesz, że czasem jesteś przerażająca?
Wzruszyła
ramionami i zajęli swoje miejsca. – Kiedy Blaise i Luna do nas dołączą?
– Kiedy Luna
skończy lekcje, czyli… za pięć minut – odparł, patrząc na zegarek.
– Cóż, dzisiaj
wszystkie dzieci wyszły wcześniej – powiedziała Luna, pojawiając się niemal
znikąd.
Draco z
zaskoczenia o mało nie spadł z siedzenia. – Kiedy do cholery tu przyszłaś?
Luna zajęła
miejsce obok Hermiony.
– Byliśmy tu –
odparł Blaise, siadając obok blondynki.
– Poszedłeś po
jedzenie, prawda – stwierdził Draco.
– Tak. –
Blaise uśmiechnął się i dodał: – Spędziliśmy dwadzieścia błogich minut,
próbując wszystkich pyszności.
– Nie mam
pojęcia jak to możliwe, że wciąż jesteś chudy. – Hermiona pokręciła głową,
patrząc na niego.
Mrugnął. –
Dobre geny.
– Gdybyś był
dziewczyną, z pewnością byśmy cię nie lubiły – mruknęła Luna, stwierdzając
fakt.
Hermiona
roześmiała się, przyznając jej rację.
Dziesięć minut
później zawodnicy przestali się rozgrzewać i udali się do szatni na
przedmeczowe spotkanie. Tymczasem wszyscy kibice zajęli swoje miejsca.
– Do diabła –
powiedział Blaise zbyt głośno, widząc znajomą postać z czerwonymi włosami.
– Co? –
zapytał Draco.
Blaise tylko
wskazał. Cała trójka podążyła za jego palcem.
Ron i Sadie
zauważyli ich w tym samym momencie. Wszyscy patrzyli na siebie. Draco spojrzał
przez Łasica na swoją byłą dziewczynę. Jego twarz wykrzywiła się w dziwnym
grymasie, kiedy na nią patrzył. Miała na sobie szalik. Sadie Rayne nigdy nie
założyłaby czegoś takiego, tym bardziej na głowę. Największym atutem Sadie były
jej włosy. Wiedziała, że kobiety jej ich zazdroszczą. Teraz, gdy patrzył na jej
włosy, wydawało mu się, że wyglądają dziwnie. Były dużo krótsze niż te, które
zapamiętał.
Zawiał silny
wiatr i szalik Sadie poleciał w bok. Draco i Blaise otworzyli usta z szoku.
Sadie Rayne
miała łysinę w wielu miejscach z boku głowy.
Widząc ich
reakcję, zaczerwieniła się na jasnoczerwono i obróciła się w drugą stronę,
owijając głowę szalikiem, po czym pobiegła przed siebie. Ron stał i patrzył na
nich, albo na Hermionę, ale potem odblokował się i pobiegł za swoją dziewczyną.
– O mój Boże –
powiedziała Hermiona, odwracając się.
– To
niesamowite. Tyle sztucznych włosów. Kto by pomyślał? – odparła Luna zamyślonym
tonem.
– O czym wy
mówicie? – zapytał Draco.
Spojrzały na
niego. – O niczym – odpowiedziały jednocześnie.
– Merlinie, to
wy, wy to zrobiłyście, prawda? – zapytał Blaise zszokowany.
– Co? –
zapytał ponownie Draco.
– Cóż… –
zaczęła Hermiona.
– Nie, my po
prostu uwarzyłyśmy eliksir, który spala sztuczne włosy na głowie, doczepki,
albo pasemka – wymamrotała Luna.
Obaj chłopcy
zamrugali.
– I możliwe,
że wysłałyśmy go do niej w butelce po szamponie, pisząc, że to nowy produkt
pochodzący z Nowej Zelandii, bo zaproponowałyśmy jej, żeby była naszą modelką –
powiedziała Hermiona, po czym dodała: – Po prostu nie zdawałyśmy sobie sprawy z
tego, że ma tyle sztucznych włosów.
Chłopcy
spojrzeli po sobie, a potem na dziewczyny.
– Możecie nas
nazywać Ślizgonkami! – powiedziały jednocześnie.
♥ ☆ ♥ ☆ ♥ ☆ ♥
Kłopoty Radie
kiedy Dramione coraz bardziej nas rozgrzewa?
I co jest
między Blaise’em Zabinim i Luną Lovegood?
Wczoraj na meczu Skrzydlatych koni z Harpiami
zauważono obie pary. Siedziały w jednym sektorze. Wyczuwało się wielkie
napięcie między nimi. Może mi się zdawało, ale Ron Weasley nie mógł oderwać
oczu od Hermiony Granger, swojej byłej narzeczonej. (Nie żeby ktoś mu się
dziwił. Hermiona Granger w ciągu ostatnich kilku tygodni stała się ikoną mody.
Stroje, które nosi stały się bardzo popularne i sprzedawcy nie nadążają z
zamówieniami. Suknia, którą panna Granger miała na gali, w ciągu jednego dnia
została wysprzedana z wszystkich francuskich butików.)
Nie tylko my to zauważyliśmy. Draco Malfoy również
to dostrzegł i chcąc udowodnić, ze Hermiona Granger jest tylko jego, pocałował
ją tak, że każda kobieta westchnęła.
Jeśli ktoś pamięta, wczoraj miał odbyć się ślub
Rona Weasleya i Hermiony Granger. Jeden z najbardziej wyczekiwanych ślubów w
ciągu roku. Ale czy ktokolwiek żałuje tego, że się nie odbył?
– Ci ludzie
naprawdę nie mają swojego życia – skomentowała sucho Hermiona.
– Co ty nie
powiesz? – zapytała Ginny, po czym dodała: – Współczuję ci Hermiono, ale cieszę
się, że chociaż przez chwilę nie zajmują się mną i Harrym. Co za ironia losu.
Nie mogę w to uwierzyć, ale jestem bardzo wdzięczna Draco, za to, że jest
rozpoznawalny i przy nim ty jesteś gwiazdą.
Hermiona
jęknęła – Nie jestem. Nie potrzebuję więcej zainteresowania, wystarczy mi sława
za czasów szkolnych.
– Dlaczego
wczoraj założyłaś białą sukienkę? – zapytała Ginny, zmieniając temat.
Hermiona
przewróciła oczami. – Draco kazał mi ją założyć.
– A to diabeł…
jest lepszy niż myślałam – mruknęła Ginny.
Panna Granger
spojrzała na Ginny, zastanawiając się nad ich rozmową. – O mój Boże, ten
podstępny palant zrobił to celowo! Kazał mi założyć białą sukienkę, bo
wiedział, że Ron tam będzie! Zaplanował to wszystko, żeby dopiec Ronowi!
– Draco to
diabeł wcielony. Ale myślę, że zaczynam go lubić – powiedziała Ginny, kładąc
Hermionie rękę na ramię. – Czy na pewno chcesz zająć się Teddym? Zawsze mogę
skontaktować się z mamą…
– Nie, jest w
porządku. Uwielbiam opiekować się Teddym.
– Ale… czuję
się okropnie. Nie tylko robię z ciebie opiekunkę mojego dziecka, ale także jadę
na urlop, który miał być twoim miesiącem miodowym.
Hermiona
prychnęła. – Wiesz mi, jestem szczęśliwa, że pozbyłam się tych cholernych
biletów. Tym bardziej cieszę się, że ty i Harry z nich skorzystacie. Przecież
nigdy nie byliście na miesiącu miodowym. Potraktuj to jako mój spóźniony
prezent urodzinowy dla ciebie. – Uśmiechnęła się do Ginny.
– Cóż, dobrze.
Hermiono, wiesz, że cię kocham. Nie wierzę, że to mówię, ale ta fret- – Ginny
zakaszlała. – Malfoy jest dla ciebie bardzo dobry. Uszczęśliwił cię wtedy,
kiedy ja i Harry nie wiedzieliśmy jak ci pomóc. Zawsze będę mu za to wdzięczna.
– Przytuliła Hermionę. – Jest palantem ale najwyraźniej chce cię chronić.
Dlatego chcę, żebyś wiedziała, że ja i Harry kibicujemy tobie i Malfoyowi.
Macie nasze błogosławieństwo.
Hermiona
przełknęła ślinę. – Gin…
– Chodź,
dołączymy do chłopaków. Są na obiedzie. A potem zajmiesz się tym małym
terrorystą… to znaczy aniołkiem – mruknęła szybko Ginny.
Hermiona
zagryzła wargę i pokręciła głową, patrząc na przyjaciółkę.
♥ ☆ ♥ ☆ ♥ ☆ ♥
– Dlaczego
dopiero z gazet dowiedziałam się, że mój syn ma dziewczynę? – zapytała
spokojnie Narcyza, upijając łyk herbaty.
Draco
zakrztusił się swoją herbatą.
– Naprawdę,
można by pomyśleć, że powinnam dowiedzieć się jako pierwsza, ale nie…
przeczytałam to dopiero w Proroku
Codziennym.
– Mamo!
– Nie mamuj mi
tu. Chcę z nią zjeść obiad jutro. Tutaj.
– Mamo!
– Draco,
gdybyś powiedział mi wcześniej. To nigdy by się nie stało – odparła wciąż
dziwnie spokojna.
Draco jedynie
jęknął.
– Mamo,
wyjechałaś z kraju.
– Wszystkie
sowy wyginęły?
– Merlinie,
nie wiem jak przetrwam obiad z wami obiema w jednym pomieszczeniu. Kto mnie
uratuje? – mruknął.
– Co,
kochanie?
– Nic, mamo –
burknął.
– Tak myślałam
– powiedziała Narcyza Black (jakiś czas temu wróciła do panieńskiego nazwiska),
uśmiechając się lekko.
Na szczęście
dla Draco, jego modlitwy zostały wysłuchane. Uratował go ten, którego nawet nie
brał pod uwagę.
♥ ☆ ♥ ☆ ♥ ☆ ♥
– Masz być
dobry dla cioci Hermiony, zrozumiano? – powiedział Harry, schylając się w
stronę Teddy’ego.
Chłopczyk
skinął głową z entuzjazmem. Wiedział, że ciocia Hermiona kupi mu największe
lody na świecie jeśli będzie bardzo grzecznym chłopcem.
– Będziemy
tęsknić, pączusiu. – Harry przytulił go.
– Wiem, wiem –
mruknął Teddy.
– Kocham cię –
powiedziała Ginny, przytulając go.
– Ja ciebie
też kocham, mamusiu.
– Dziękujemy
za wszystko, Hermiono. Mam nadzieję, że nie da ci w kość. Jeśli tak, daj nam
znać, dobrze? – szepnął Harry, przytulając Hermionę.
– Mam
nadzieję, że będziecie się dobrze bawić. Poradzimy sobie z Teddym. Nie martw
się.
– Tak się mówi
do dziecka przed snem. To nierealne. Wspomnisz moje słowa w najbliższej
przyszłości – odparła Ginny.
Hermiona
roześmiała się i przytuliła ją.
Oboje
rozmawiali z nią jeszcze przez godzinę i udali się na lotnisko dopiero kiedy
powiedziała im, że musza zrobić rezerwację.
– Chodźmy na
lody! – wykrzyknął Teddy, kiedy jego rodzice zniknęli im z oczu.
_____________
Witajcie :) Wreszcie po męczącym tygodniu przybywam z nowym rozdziałem. Przepraszam, że tak długo musieliście czekać ale miałam wiele na głowie i nie wyrobiłam się wcześniej. Jak wrażenia po rozdziale? Podobał się? Mam nadzieję, że tak :) Mnie bardzo się podobał i tłumaczenie go było fajną odskocznią od codziennych problemów ;)
Kolejny rozdział na pewno pojawi się szybciej niż ten. Postaram się żeby pojawił się na początku przyszłego tygodnia :) Mam ambitne plany żeby napisać kolejny rozdział Muzycznej misji. Zobaczymy czy się uda.
Przy okazji przypominam o konkursie na Bloga Miesiąca. Jeżeli uważacie, że mój blog zasługuje na ten tytuł, proszę o głosy. Wszelkie informacje znajdują się w Żonglerze. Za wszystkie głosy oczywiście serdecznie dziękuję :)
To tyle. Komentujcie i oceniajcie. Miłego weekendu. Enjoy!